Pieszy też się śpieszy

Administrator - dodano 24 czerwiec 2010

Rowerzysta, jak każdy uczestnik ruchu, musi przestrzegać przepisów kodeksu drogowego. Konsekwencje lekceważenia go lub jego nieznajomości mogą być przykre i dla nas, i pozostałych poruszających się po drodze.
Status rowerzysty w ruchu miejskim jest trochę nietypowy. Plasując się między kierującymi pojazdami a pieszymi, w sytuacjach konfliktowych naraża się na docinki jednych i drugich. Większość przechodniów jest przekonana, że rowerzysta to intruz brawurowo poczynający sobie na zarezerwowanej dla nich przestrzeni. Ta opinia wypływa z niemiłych doświadczeń towarzyszących spotkaniu rozpędzonego amatora dwóch kółek. Aby nie przyczyniać się do utrwalania negatywnych stereotypów, musimy pamiętać o kilku kwestiach. Możemy poruszać się rowerem po chodniku, jeśli ten ma co najmniej 2 metry szerokości i znajduje się wzdłuż drogi, po której samochody poruszają się z prędkością większą niż 50 km/ h. W przeciwnym wypadku powinniśmy jechać po jezdni, pamiętając o zakładaniu jaskrawych i odblaskowych elementów odzieży nawet w dzień. Tylko obecność własnego lub zaprzyjaźnionego dziecka (do lat 10) pomykającego pod naszą opieką na rowerku uprawnia nas do podążania za nim – ale nie obok niego – po chodniku.
Jeśli nie poruszamy się po ścieżce rowerowej, to każdy pieszy na naszej drodze ma pierwszeństwo i może korzystać z całej jej szerokości. Obecność cyklistów nie powinna działać na innych stresująco. Zwłaszcza gdy chodnikiem bądź alejką w parku poruszają się osoby starsze lub na tyle młode, że przy przemieszczaniu się korzystają jeszcze z pomocy dorosłych. Powinniśmy zatem jechać powoli i zachować bezpieczną odległość od mijanych pieszych. Dobrze jest także w jak najmniej inwazyjny sposób sygnalizować swoją obecność – czasem musimy to zrobić, żeby np. uniknąć kolizji lub ostrzec innych, z której strony nadciągamy. Zamiast więc świdrować wzrokiem plecy niepokornych pieszych, próbując ich telepatycznie skłonić do usunięcia się z drogi, lepiej delikatnie zadzwonić. Już nie kodeks drogowy lecz kultura osobista podpowiada, że można także przeprosić lub, jeśli zbliżamy się grupy pieszych, zsiąść z roweru i trochę go poprowadzić. A stracony czas nadrobić na mniej uczęszczanym terenie.

(MK)